Jan 16, 2013

Program ratowania budżetu???


Wszyscy wiemy, że rząd lubi sięgać głęboko do kieszeni. Domyślacie się jednak Państwo, że nie jest to jego kieszeń. Bardzo często zaś jest to kieszeń użytkowników dróg, czyli kierowców.

Chyba nie ma sensu pisać tutaj o podatkach, cenie paliw itp. Z tymi problemami posiadacz samochodu styka się każdego dnia. Nie żyjemy w anarchii i każdy dorosły obywatel wie, że musi łożyć na państwo, w którym żyje.  Niestety, najwyraźniej to nie wystarcza.


Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej) ostatnimi dniami wydał dzieło pod groźnie brzmiącym tytułem – „Narodowy program ruchu drogowego 2013 – 2020”. Już sam wyraz „Narodowy” nadaje tej publikacji patosu i nakazuje stanąć przed nim na baczność, dumnie wyprężając pierś. Dzieło liczy 56 stron (wliczając okładkę i stronę ostatnią) i jest pełne liczb i statystyk.  Bardzo ciekawym jest wynikający z niego fakt, że w naszym kraju liczba wypadków śmiertelnych maleje.  Zgodnie z raportem wskaźnik śmiertelnych wypadków w 2012 roku kształtuje się na poziomie 3 500  co jest bardzo złym wynikiem w UE.  A teraz przejdźmy do konkretów.

33,5 %  wypadków śmiertelnych ma związek z potrąceniem pieszego co jednoznacznie udowadnia iż metalowa konstrukcja jest bardziej odporna na zderzenia, niż ludzkie ciało oparte na mięśniach i tkankach kostnych. Gdyby nie piesi to liczba wypadków wyniosłaby 2,327(!). Z całą pewnością wiele z tych wypadków to wina kierowców. Nikt nie pisze jednak ile z takich wypadków prowokowanych jest przez samych pieszych. Tu będę bardziej dosadny i wymienię kilka grup pieszych, które należą do grupy najwyższego ryzyka.

Terminator – wchodzi na pasy nie zwracając uwagi na jadące samochody w przeświadczeniu własnej niezniszczalności. Uważa, że pasy chronią go przed wszystkim. Nie wie co to jest droga hamowania. Jeśli jeździsz samochodem spotkałeś go już pewnie nie raz.

Walker – spotkasz go zazwyczaj wieczorem i nocą w okolicy małych miejscowości. Ubrany jest zazwyczaj w strój maskujący w ciemnych kolorach przez co bardzo trudno go dostrzec na poboczu. Opaski odblaskowe czy kamizelki są dla niego herezją. Walkerzy często poruszają się pod wpływem paliwa etanolowego przez co zmieniają trajektorię trasy. Jako, że Walkerzy mają tendencję do poruszania się drogami bardzo zaciemnionymi są poważnym zagrożeniem i dla kierowców i dla samych siebie.

Wózkowe – ich atrybutem jest wózek z małym dzieckiem. W ich mniemaniu wózek jest pojazdem pancernym, gdyż traktują go jako swoisty taran. Wysuwając wózek na jezdnię chcę wymóc na kierowcach pierwszeństwo ryzykując życie (O ZGROZO!) swoich dzieci. Będąc użytkownikiem choćby roweru zetknąłeś się z nimi już nie raz.

Zombie-imprezowicze – spotkasz ich przede wszystkim w nocy. Najczęściej w weekend, w pobliżu dyskotek czy wiejskich zabaw w remizach. Zombie-imprezowicze poruszają się zazwyczaj grupami po kilka osobników. Nie obowiązują ich zasady ruchu drogowego ani nawet zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego. Napędzani etanolem i innymi używkami poruszają się całym pasem (czasami nawet dwoma) traktując często nadjeżdżające samochody z agresją. To do nich należy droga! Są wyjątkowo niebezpieczni.

Cichociemni – przechodzą przez ulicę nie rozglądając się w ogóle. Po prostu bezceremonialnie wchodzą na nią najczęściej w miejscu niedozwolonym i dopiero klakson nadjeżdżającego samochodu wyzwala ich z katatonicznego stanu w jakim się znajdują. Wtedy też przepraszają za swoje gapiostwo. …czasem gdy samochód porusza się zbyt szybko nie zdążą tego zrobić.

Sportowcy ekstremalni – są tacy, którzy się wspinają czy skaczą na spadochronie. Są też tacy, którzy czują adrenalinę przebiegając przez ruchliwą ulicę, często cudem unikając potrącenia. Są szczególnie niebezpieczni, gdyż to za ich sprawą dochodzi nieraz do gigantycznych karamboli. Na gwałtownie hamujący samochód najeżdża następny itd. Zazwyczaj po swoim „wyczynie” natychmiast oddalają się z miejsca i znikają.

Duży odsetek pieszych nie zna elementarnych zasad ruchu drogowego. O ile kierowcy muszą go znać ubiegając się o uprawnienia do prowadzenia pojazdów to dla pieszych taki obowiązek nie istnieje. Może wygląda to jak atak na pieszych, ale niestety są to tylko fakty. Z drugiej strony barykady nie jest lepiej. „Jak chodzisz baranie!” , „Wolniej się nie da?!” czy „Gdzie leziesz?!” to jedne z najczęstszych zdań wypowiadanych przez dużą część kierowców. Zrobiliśmy już duży postęp, jednakże w kwestii kultury na drodze pozostało jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Panuje swoista wojna my kontra oni. Kierowcy kontra piesi. Ofiarami tej wojny najczęściej padają ci drudzy. Niestety w konfrontacji tony rozpędzonej do 70 kilometrów stali, ludzkie ciało jest bez szans. Dlaczego w innych krajach Unii Europejskiej wypadków jest mniej? Bierze się to z kultury na drodze, której my będziemy się jeszcze długo uczyć jeśli ustawodawca będzie się przede wszystkim koncentrował na karaniu.

Tu dochodzimy do sedna. To co autorom programu zajęło ponad 50 stron różnych analiz i ekspertyz, dziesiątki godzin nudnych posiedzeń, których dzieckiem jest ten pełen ogólników plan można zawrzeć w jednym zdaniu.
Do ograniczenia liczby wypadków w naszym kraju jest potrzebna szeroko zakrojona akcja edukująca tak kierowców jak i pieszych.
Zaostrzanie kar nie zdaje rezultatów czego dowodem jest wiele nowelizacji prawnych w wielu krajach. W żadnym wypadku zaostrzanie kar nie doprowadziło do ograniczenia przestępczości. Zapełniono tylko więzienia. Tak samo w tym wypadku zaostrzenie kar nic nie da.

Drugą ciekawą konkluzją do jakiej można dojść czytając to dzieło to fakt, że sprawcami większości wypadków śmiertelnych są ludzie w przedziale wiekowym 15 – 24 lata. Pytanie nasuwa się samo. Skąd za kierownicą tylu 15 latków? Aby zdobyć prawo jazdy A1 i B1 trzeba ukończyć 16 lat. Aż tak duży odsetek 15 latków porusza się po naszych drogach bez prawa jazdy?

Może należy rozważyć podniesienie wieku, w którym można się ubiegać o prawo jazdy do 21 czy nawet 23 lata? Jeśli tak duży odsetek sprawców to młodzi ludzie wyposażeni w śmiercionośną broń jaką jest samochód, to należałoby to rozważyć. Niestety plan zmierza w innym kierunku.

„Usprawnienie systemu nadzoru zachowań uczestników ruchu drogowego pod kątem poczucia powszechności kontroli i nieuchronności kary” – tak brzmi jeden z kierunków działań systemu w filarze Bezpieczny człowiek. Zamiast więc uświadamiać kierowców i pieszych ile kości w ciele ludzkim zostaje złamanych podczas potrącenia pieszego, dowiemy się że fotoradary są wszędzie i nie znasz dnia ani godziny. To retoryka z komiksów „Sędzia Dredd”.

„Uporządkowanie kompetencji instytucji zajmujących się nadzorem nad zachowaniami uczestników ruchu drogowego” – co według nas oznacza powierzenie znacznych kompetencji w tej dziedzinie Inspekcji Transportu Drogowego. Służba ta znana jest ze swojej bezkompromisowości, skuteczności i nieprzekupności. To taki Tommy Lee Jones w „Ściganym” tyle, że na Polskich drogach. Wiedzą już o tym firmy transportowe i kierowcy ciężarówek. Teraz kierowcy samochodów osobowych też będą mieli okazję „pokochać” inspektorów ITD. Będzie to trudna miłość. Na pewno dla kierowców.

Program wspomina też o edukacji. Robi to jednak mało przekonująco. Edukacja nie jest tania. Trzeba wynająć odpowiednich fachowców w wielu dziedzinach. Dotarcie do masowego odbiorcy jak jest w tym przypadku nie jest proste. W dzisiejszych czasach wydanie kilkuset broszurek informacyjnych jest bezcelowe. Żyjemy w dobie przekazu 2.0 . Tv i internet wypromowały zupełnie inne formy audio wizualne kontaktu z odbiorcą. Próg znudzenia przekazem został maksymalnie skrócony. Jeśli coś nas nie interesuje to po prostu zmieniamy kanał. Skostniałe struktury administracji państwowej nie potrafią się odnaleźć w tych realiach, co możemy zaobserwować na przestrzeni ostatnich lat.

O tym, że można przykuć uwagę tematem niech będzie przykład Anglii. Tam dosadne klipy, obrazujące skutki wypadków przykuwają uwagę widza. Są szokujące, ale przemyślane. Przykład?
Młody człowiek wychodzi wraz z przyjaciółmi z nocnego klubu. Widać, że towarzystwo jest pod wpływem alkoholu. Wszyscy wsiadają do środka. Wszyscy prócz kierowcy. Ten otwiera bagażnik, z którego wyciąga strzelbę gładkolufową po czym…. Zabija wszystkich pasażerów. Na końcu ukazuje się napis: Jeżdżąc po alkoholu rezultat jest taki sam.

Brutalne, szokujące? Tak, ale zapada w pamięci. Przykuwa uwagę. Niestety w dzisiejszych czasach inaczej nie można. Taka zakrojona na szeroką skalę akcja edukująca społeczeństwo jest jednak bardzo kosztowna. Ten plan naszym zdaniem nie powstał po to by pieniądze wydawać, ale aby je do kulejącego budżetu państwa pompować. Tu nasuwa się też inne pytanie. Gdzie w tym wszystkim znajdują się piesi? Kto i jak będzie ich edukował? Czy za trzecie z rzędu przebiegnięcie przez ruchliwą ulicę będzie się im odbierało prawo do chodzenia po chodniku? Zaostrzone zostaną kary za brak kamizelki odblaskowej czy za przechodzenie przez jezdnię w miejscu niedozwolonym?

Do odbierania prawa jazdy za dwukrotne przekroczenie w terenie zabudowanym raczej nie dojdzie. To po prostu strategia biznesowa. Ustawodawca musi mieć karty przetargowe. Ok. Nie będziemy odbierać prawa jazdy, zrezygnujemy z powtórnych egzaminów, ale fotoradary muszą zostać.

Plan pełen jest ogólników. Kierunków i priorytetów. Obserwacji. Tematem zaś przewodnim są kary i nadzór. Jeśli już dojdzie do jakiejś edukacji to będzie się ona tyczyła inspektorów ITD i policji. Ciekawi nas też ile to „dzieło” kosztowało. Z całą pewnością niemało. Jeśli podliczymy wszystkie ekspertyzy, posiedzenia czy konsultacje to wyjdzie nam z tego całkiem niezła suma.

Plan pełen jest dobrych (pozornie) intencji, z których niewiele na dzień dzisiejszy wynika poza tym że będą się nam mnożyć fotoradary i nieoznakowane radiowozy. Nie mamy nic przeciwko temu jeśli za tym będą szły inne działania. Nie mamy tu na myśli działań pozorowanych w stylu wydania 100.000 broszurek informujących o bezpieczeństwie na drodze i cyklu seminariów tudzież konferencji. Mówimy tu o zakrojonej na szeroką skalę kampanii edukacyjnej, z którą wiążą się dosyć wysokie koszty. Bez tego ten plan jest niczym innym jak grafomańskim dziełem służącym tylko i wyłącznie jako podkładka pod fotoradary.

Zapraszamy was wszystkich do wypowiedzenia się o tym „niezwykłym” planie oraz zgłaszaniu poprawek na stronie projektu. Wypowiedzieć możecie się pod adresem: http://www.ocenprogrambrd.pl do czego gorąco was zachęcamy. Wszak są to przecież konsultacje społeczne.

Opracowanie: Tom Rollauer transtica.pl

Keep in touch with us

Nie wiesz? Zadzwoń 500 561 861

Udzielimy Ci odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.